Odwaga to nie brak strachu.
Odwaga to działanie mimo strachu.
—
Bój się i rób.
Większość z nas wciąż myśli, że nie powinniśmy się bać. A jeśli się boimy to znaczy, że coś z nami nie tak. Więc czekamy aż lęk minie. Aż przyjdzie lepszy czas. Dogodniejsze okoliczności. Aż przypłynie lepsza fala. Aż coś się zmieni.
Można i tak.
Druga możliwość to nie czekać aż strach minie tylko nauczyć się bać. A potem bać się i robić.
W Zarządzaniu Możliwościami (Possibility Management) mówi się, że to nie strach nas blokuje. Tylko historie jakie tworzymy na temat strachu. Pojawia się strach (albo lęk), a w naszej głowie automatycznie powstają myśli, że to znaczy, że:
Nie dam rady.
Nie jestem wystarczająco dobry.
To za trudne. Jestem za słaby. Nie uda mi się. Nie nadaję się.
Tak naprawdę to ja wcale tego nie chce. Nie zależy mi na tym. Przecież to jest głupie, naiwne.
Nie mam czasu. Spać mi się chce. Może innym razem. Itp. itd.
Większość z nas (są tacy, co strach uwielbiają) tak bardzo boi się bać, że gdy tylko wchodzimy w sytuacje wywołujące strach od razu wycofujemy się i wracamy do znanego (dla naszego umysłu znane równa się bezpieczne – choć realnie znane z bezpiecznym może nie mieć nic wspólnego i odwrotnie). To odruch, najczęściej nieświadomy.
WYJŚĆIE POZA ZNANE
Nie chcąc czuć dyskomfortu, niewygodnego (a strach taki jest dla większości z nas) i chcąc czuć przyjemne, nawet o tym nie wiedząc omijamy sytuacje, które mogą go wywołać (bo przecież na co dzień mamy już wystarczająco dużo trudu).
Tylko że:
Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się wchodzić w nieznane doświadczenie (czyli poza albo na granicy strefy komfortu) nie czując strachu?
Tak w ogóle, nawet ciut? To nie musiał być paraliż albo zamrożenie, ale nawet lekkie mrowienie, przypływ energii czy może ścisk w żołądku? To mógł być przyjemny strach, np. ekscytacja ( mieszanina strachu i radości).
No właśnie. Zawsze, zawsze gdy idziemy w nieznane, jest też z nami strach.
Nie da się wyjść tam, gdzie nigdy nie byliśmy, poczuć, czego nie czuliśmy, stworzyć, czego jeszcze nikt nie stworzył, nie czując strachu. Choć odrobinę.
I co więcej – dokładnie strachu potrzebujemy, gdy idziemy w nieznane! Tak, właśnie tak! Po co?
Żeby być uważną. Żeby być obecnym. Żeby planować, dbać o szczegóły, skanować przestrzeń i wyczuwać zagrożenia, przewidywać, nawigować subtelne przestrzenie np. intymności, improwizować i kreować z chwili. Nie spać. Temu między innymi służy zasób dorosłego i świadomego strachu (NIE lęk z przeszłości).
NO STRACH, NO LIFE
I jeśli nie umiesz, nie chcesz czuć strachu, nie masz w sobie na niego choć odrobiny miejsca
nie ruszysz w podróż odkrywania prawdziwej siebie,
nie doświadczysz elektryzującego bycia z drugą osobą w niewiadomej,
nie sięgniesz po realizacje swojego powołania
nie stworzysz nic nowego,
w tym związków, które będą karmić Twoje serce i dusze,
nie rzucisz bezpiecznej pracy, której nie lubisz, żeby robić, to co chcesz,
nie zerwiesz z partnerem, z którym już nie chcesz być (ewentualnie zrobisz tak, żeby to partner zerwał)
nie podejmiesz walki o to, co dla Ciebie ważne,
ani nie zaczniesz tworzyć sztuki płynącej z nagiego serca,
nie zdejmiesz zbroi i nie rozmiękniesz w miłosnym poddaniu, choć na chwilę,
nie zejdziesz do podziemi swojej duszy, żeby uleczyć w nich zapomniane rany,
nie zaryzykujesz pełnej szczerości, kiedy Twoje trzewia będą o to wołać,
Tylko dlatego, że te wszystkie (i więcej – oczywiście jeśli tak jest rzeczywiście) rzeczy są poza tym, co jest znane. A poza tym, co jest znane jest strach. I taka jest jego funkcja, żeby tam być.
STRACH – KOMPAS, ZA KTÓRYM NIE TRZEBA PODĄŻAĆ
Nie o to chodzi, że masz cały czas się bać.
Nie chodzi o to, że jeśli będziesz się bać, to będzie łatwiej to zrobić. Choć może tak być.
I wcale nie o to chodzi, żeby na siłę przekraczać każdą swoją strefę komfortu i rzucać się wszędzie tam, gdzie pojawia się strach (to gwałcenie siebie).
Chodzi o to, że żeby zrobić pierwsze (i być może następne) kroki do życia, za którym tęsknisz, MUSISZ przejść przez strach. A raczej IŚĆ ZE STRACHEM. Przynajmniej na początku. Jeśli nie masz na to zgody, pójdziesz inną drogą.
Prawdopodobnie nie tą, którą w głębi pragnie Twoja dusza i serce.
Tak naprawdę strach może być najwierniejszym kompasem wskazujący Ci drogę rozwoju.
Bo tam gdzie on jest, niekoniecznie jest bezpiecznie i miło.
Ale tam gdzie go nie ma, na pewno nie ma dla Ciebie nic nowego.
Jedno z największych wyzwań mojego życia to nauka świadomego czucia strachu. Potem czuć strach i z rozwagą, determinacją i odwagą działać (inaczej może to być bezmyślna brawura – też znam aż za dobrze).
Jednak moje własne życie i doświadczenie pracy i rozmów z setkami ludzi pokazuje mówi mi, że tak się dziwnie składa, że
rzeczy których pragniemy najbardziej, to rzeczy które najbardziej nas przerażają.
Odwaga to nie brak strachu.
Odwaga to działanie mimo niego.

0 komentarzy do “BÓJ SIĘ I RÓB”