ZAPISKI Z 7-LETNIEJ PRACY Z EMOCJAMI: GNIEW I STANY EGO

W tę jesień mija 7 lat jak prowadzę warsztaty z gniewu i sam pracuję z tą emocją na różne sposoby (razem ze smutkiem, strachem i radością), głównie pracując narzędziami w tradycji Possibility Management (i nie tylko!), która cały czas temat pogłębia.

Przez ten czas nazbierałem sporo ciekawych i myślę, że wartościowych odkryć i przemyśleń odnośnie wyzwań tej pracy, które na początku trudno wiedzieć i zauważyć, zaś przy dłuższej pracy stają się oczywiste (oczywiście z perspektywy ujęcia mojego i PMu w moim rozumieniu – różne nurty terapeutyczne i pracy z emocjami różnie mogą do tego podchodzić).

Oto jeden z nich:

$ GNIEW I STANY EGO

Gniew ma wiele twarzy.

I te twarze są zależne od stanów ego, z którym się identyfikujemy podczas czucia i wyrażania uczuć i emocji.

Dla mnie jest to jedno z najważniejszych rozróżnień w pracy z gniewem (i czuciem w ogóle). Zaskakująco – wydaje się, że mało znane.

Stany ego (zaczerpnięte z analizy transakcyjnej):

Rodzic.

Dorosły.

Dziecko.

Każdy z tych stanów charakteryzuje się inną energetyką, celami, potrzebami i sposobem bycia. Także innym rodzajem gniewu.

I tak (w dużym skrócie i uogólnieniu) „rodzic” zwykle używa gniewu , żeby wskazać, że coś „powinno ” być jakieś i jakieś zachowanie jest „właściwie” lub nie (pozycja wyższości) oraz używa gniewu , żeby wymuszać na sobie i innych te zachowania – tam jest dużo presji i ciśnienia. „Dziecko” ma żal, pretensje, oraz gniew , który nie ma za bardzo siły cokolwiek zmienić, bo działa z pozycji niższości (do rodzica).

(O „dorosłym” za chwilę).

Possibility Management dodał do tej klasyfikacji jeszcze m.in. stan ego Gremlina (tak nazywa się tam zespół rozmaitych postaci wewnętrznych z naszego świata podziemnego).

Gniew naszego Gremlina może być gniewem oprawcy – głośny, agresywny, przemocowy, czasem nawet wypełniony nienawiścią, nierzadko żądzą mordu. Jest tam często poczucie wyższości, władzy, itp. ten gniew może też być oślizgły, przebiegły, manipulujący, itp.

Wiele jest też różnych odsłon – prawie zawsze jest to miks różnych emocji (tzn. oprócz gniewu jest co najmniej jeszcze jedna emocja, np. smutek, strach, radość, albo więcej). Bardzo często też przebiera się za „dorosły” gniew (wygląda jak odpowiedzialny), ale nim nie jest.

Wszystkie te odsłony (czucia w stanach ego „rodzica”, „dziecka”, „gremlina”) bez wprawy w ich rozróżnianiu czuć tak samo, albo bardzo podobnie (dopiero dłuższa praca nastawiona na odróżnianie subtelności, głównie energetycznych zmienia to).

Wszystkie te odsłony pojawiają się w trakcie procesów i warsztatów i z wprawą w ich odróżnianiu klarowne jest, kiedy mówi i wyraża kto (w sensie która część osoby w procesie). Świetnie to widać z zewnątrz (choć przyznaję, że nie zawsze – czasem robienie tych rozróżnień jest sporym wyzwaniem) natomiast praktycznie niemożliwe jest zobaczenie tego od środka, jeśli wcześniej się tego nie nauczyliśmy dzięki wskazówkom kogoś bardziej doświadczonego. A i nawet po dłuższym czasie praca przenosi się na poziomy bardzo subtelne, gdzie „diabeł tkwi w szczegółach”.

Te trzy stany ego i ich ekspresja mogą być bardzo ważne w trakcie procesu – aby mogły się wyrazić i zamanifestować w bezpiecznej , trzymanej przestrzeni. Dzięki temu dzieje się uzdrowienie, bo zazwyczaj zaczynamy pracę z gniewem na poziomie zblokowanych emocji w czasie wczesno-dziecięcym (niektórzy wtedy rozwijają ekspresję swojego Gremlina, inni nawet to mają zablokowane).

Czasami ważne jest, żeby wybrzmiał Gremlin, bo to w ogóle odblokowuje energię, która w trakcie procesu, przy umiejętnej nawigacji i informacjom zwrotnym „dojrzewa”, aby przyjąć bardziej dojrzałą formę – taką, na ile w danym momencie gotowy jest system osoby w procesie.

I TO JEST TO, co nas interesuje – gniew „dorosły”.

Czyli taki, który czujemy w połączeniu ze sobą, swoim ciałem, sercem i życiem wokół: gniew, który stawia granice, kończy, zaczyna, daje klarowność czego chcemy, a czego nie, tworzy ogień żywotności w nas, sprawia, że stajemy za sobą i tym, co dla nas ważne, itp. co jest opisane w innych tekstach i opisach. Ten gniew może być głośny i duży , jeśli trzeba, ale zazwyczaj nie jest. Może tworzyć napięcie mięśniowe, ale rzadko – raczej jest stabilny w kościach (gdy się tego nauczymy) i pozwala na rozluźnione mięśnie i ciało.

Wszyscy po to przychodzą na warsztaty, ale to prawdopodobnie wcale nie jest oczywiste , że żeby czuć gniew „dorosły” trzeba najpierw wykonać pracę oddzielania go od innych emocji (np. smutku – zmieszany z gniewem tworzą żal i stany depresyjne, strachu – razem tworzą agresję, histerię, przemocowe zachowania, czy radości – wtedy powstaje coś w stylu radości ze zniszczenia i dociskania siebie i innych) oraz wspomnianych stanów ego.

Bez tego niemal niemożliwe jest czucie „dorosłego” gniewu na co dzień.

No i tu się zaczyna.

Byłem na kilku warsztatach, gdzie była praca z emocjami , gdzie prowadzący zupełnie nie mieli w sobie tych rozróżnień i nie używali ich w swojej pracy ( I z tego, co wiem, jest to dość powszechne ogólnie).

Widziałem ludzi wyrażających gniew bardzo gremlinowo i przestrzeń była trzymana dla nich, jakby to był gniew dorosły.

Myślę, że mi też się zdarzało. Na pewno parę razy z niekompetencji, ale też np. w dużych grupach, np. na festiwalach rzetelna nawigacja w tym temacie , zdaje mi się prawie niemożliwa.

Konsekwencją tego może być i często jest, że ludzie wychodzą ze wzmocnioną fasadą, maską, boxem i Gremlinem – w przekonaniu, że sięgnęli po swoją „moc”. I w pewnym sensie mają rację, bo nasze Gremliny mają ogromne moce, tylko, że bez naszej nawigacji i świadomości, wykorzystywane są żeby karmić nasze światy podziemne.

Może to wzmacniać i zwiększać zachowania agresywne, poczucie wyższości, nakładanie gniewu na inne , trudniejsze emocje takie jak strach czy smutek i ich mieszanki. I wiele innych.

Generalnie wtedy ludzie zamiast poczucia „chujowości” budują (fałszywe) poczucie „zajebistości”, albo korzystają z tej pracy, żeby je wzmacniać.

To się tyczy i kobiet i mężczyzn, tylko przejawia się zwykle w trochę inny sposób.

Konsekwencją może być to, że ktoś, kto czuje intuicyjnie te różnice, może widzieć na warsztacie ludzi wyrażających gniew z Gremlina, rodzica, dziecka i nie mając doświadczenia czystego gniewu „dorosłego” z rozpoznanymi rozróżnieniami, może stwierdzić, że tą emocją nie jest dla niego.

Konsekwencją może też być to, że ludzie wychodzą z warsztatu i nawet jeśli na nim dotarli do źródła dorosłego gniewu w sobie dla życia, to w korzystaniu w życiu codziennym (nieuchronnie) w którymś momencie zaczynają czuć i wyrażać gniew ze stanu ego Gremlina, dziecka lub dorosłego (i odcinają się od serca) i jest to na tyle bolesne, że zamiast rozpoznać ten stan i kontynuować pracę rozróżniania, nawigacji i praktyki dorosłego gniewu, wyrzekają się go całkiem , żeby nie ranić siebie i innych.

Wszystko to sprawia, że ta praktyka może być (i jest) wyzwaniem!

Zarówno dla praktyka i uczestnika takich warsztatów , jak i dla prowadzącego (który musi być też tym pierwszym).

Czasem to mogą być wieloletnie pętle i ślepe zaułki, co wiem sam po sobie.

Niemniej – kurczę, warto.

Warto być w sobie, w swoim ciele i uczuciach.

Gniew dorosły to brama do innych uczuć i warunek trzymania bezpiecznej przestrzeni dla siebie i innych.

Warto robić tę pracę!


0 komentarzy do “Gniew i stany ego”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane wpisy

Męskie sprawy

Czy naprawdę chcesz wiedzieć, czego chcesz?

CZY NAPRAWDĘ CHCESZ WIEDZIEĆ, CZEGO CHCESZ? ———————————————– Co jest moim Powołaniem? Co ja chcę robić? Po co tu jestem? Zadajemy sobie te pytania. Sobie, innym ludziom, Bogu, gwiazdom. Ale czy naprawdę chcemy znać odpowiedź? Rozważ Read more...

Męskie sprawy

„Gniew – jak tabu staje się źródłem mocy.” Artykuł Grity Müller

„To, co zaakceptujesz, możesz użyć. To, co odrzucasz, używa ciebie. Nie możemy wziąć w posiadanie energii, którą odrzucamy, zaprzeczamy, dusimy czy ukrywamy. Gniew wtedy kipi w ukryciu, zatruwając nas i nasze relacje. Prędzej czy później, Read more...

Męskie sprawy

Świat Cię potrzebuje!

W biegu wpadłem do dużej galerii handlowej kupić coś do jedzenia. Zadzwoniła do mnie moja ukochana i opowiedziała o tym, że jakiś nieznajomy pan pokazywał jej filmiki dzieci umierających w bombardowaniach w Syrii. Wtedy uderzyło Read more...