KORZENIE, PAMIĘĆ, SIEĆ ŻYCIA I NASI ZMARLI

Ostatnio oglądałem film o Simonie Kossak.
Jest tam scena, w której Leszek pokazuje Simonie, że ścięte dziesiątki lat temu drzewo, wciąż żyje – wciąż ma w sobie życiodajne soki. Ona pyta, jak to możliwe.
Leszek mówi, że pradawne lasy (Białowieska Puszcza jako ostatnia w Europie) kształciły swoje ekosystemy i relacje przez tysiąclecia – komunikują się ze sobą, są połączone, większe, zdrowsze drzewa dają pokarm dla mniejszych, nawet dla tych, które są ścięte.
Jednocześnie wskazuje, że ten system nie działa w monokulturach drzewnych, które są uprawami drzew – hodowane do ścięcia i wykorzystania, głównie w celach ekonomicznych.
—
Z tej sceny wyłaniają się dla mnie mocno dwie metafory naszych czasów i życia społecznego.
Jedna, zdaje się dość oczywista: metafora sieci relacji ludzkich niszczejących pod naporem presji i prędkości życia globalnej kultury konsumpcji i indywidualizmu.
Druga jest mniej oczywista i o niej napiszę przede wszystkim jako, że Święto naszych Zmarłych, Święto naszych Przodków się zbliża.
Widzę tę scenę (karmienia ściętego pnia) jako metaforę kontaktu z naszymi Przodkami. Że oni są obecni, bo my ich karmimy. Swoją uwagą, myślami, rytuałami, ceremoniami, wspomnieniami.
W większości rdzennych kultur (o których wiem) opartych na relacji z miejscem, rdzeniem duchowym kultury jest ŻYWA relacja z umarłymi – tymi, którzy byli przed nami. Wspominanie, modlenie się, rozmawianie, czczenie, prośby o wsparcie, rady, opowiadanie o swoim życiu, dziękczynienie, itp.
Na Zachodzie, jak go widzę, czyli też u nas, duchowość przede wszystkim zapożyczamy od innych kultur, które nie straciły swoich połączeń.
Nie jestem w tym, eskpertem, nie – raczej wczesnym badaczem.
I jednocześnie te odkrywanie jest jakbym wracał do małej, ciemnej i ciasnej dziury w skale, z której całe życie chciałem uciec – wracam, bo czegoś zapomniałem – i okazuje się, że wcześniej przeoczyłem tam tajemne wejście do pradawnej i wielkiej świątyni pełnej skarbów, mądrości i tajemnic.
Póki co raczej stoję w drzwiach i zaglądam. O tym słów kilka.
Dużo słyszałem o tej żywej relacji z Przodkami i czytałem u Malidomy Patrice Some (afrykańskiego Szamana, który miał doktoraty na Sorbonie i w USA i tam mieszkał i pracował), później u innych autorów oraz z własnych doświadczeń (np. mieszkania na Wyspach Tonga) i chyba pierwszy raz tak klarownie przeczytałem u Stephena Jenkinsona, że Przodkowie tak samo potrzebują nas, jak my potrzebujemy ich.
Pomyśl o tym. Że Przodkowie potrzebują nas, abyśmy ich wspominali – ich życie, ich tajemnice, ich przesłanie, ich mądrość – aby oni mogli wspierać nas i karmić – abyśmy mogli dalej być w kontinuum życia.
To jest życie w świecie żywych relacji, gdzie wszystko, co robimy i nie robimy ma znaczenie i konsekwencje i naczelną zasadą życia jest zasada wymiany i wzajemnego karmienia siebie i życia.
(To był fundament m.in. wioskowego życia na wyspach Tonga, gdzie żyliśmy pół roku)
I że tak jak w przyrodzie, umarłe drzewa stają się pożywieniem dla żywych, tak Przodkowie podtrzymują (podtrzymywały) i żywią sieć społeczną w żywych rdzennych kulturach.
Kiedyś u nas i w innych rdzennych kulturach świata, moc jednostki była mocą jej relacji, wioski, społeczności, plemienia, połączenia z Przodkami i Duchami.
Nigdy wcześniej jak we współczesnym świecie nie mieliśmy tylu możliwości realizacji siebie jako indywidualna jednostka oraz w małych grupach – fizycznie, emocjonalnie, duchowo, umysłowo. Nigdy też komunikacja przez czas i przestrzeń (przez cały glob i nie tylko) nie była tak łatwa.
Jednocześnie nigdy wcześniej sieci relacji ludzkich, rodzin, wiosek, narodów, przepływu między pokoleniami nie były tak zniszczone, tak poszarpane.
Jak to dla nas działa?
Jak powiedział Kacper Lemiesz, dyrektor Liceum Sowizdrzała – żyjemy w świecie, w którym 24 godziny na dobę możemy polecieć w każde miejsce na świecie i jednocześnie w świecie, w którym jak nigdy dotąd młodzi ludzie przebywają przez większość czasu w stanie wewnętrznym, w którym w ogóle nie wiadomo, czy warto żyć.
Czy naprawdę żyjemy w czasach bogactwa?
Z pewnością bogactwie możliwości.
Mi się zdaje, że jednak w przeważającej mierze żyjemy w czasach globalnego wielkiego ubóstwa kultury, duszy i relacji, braku czasu oraz wszechobecnej presji, które przebierają się za bogactwo.
Leszek z filmu o Simonie mówi, że leśna sieć wsparcia i komunikacji nie dzieje w lasach monokultury, gdzie drzewa są tylko towarem, deskami hodowanymi do ścięcia.
Bez sieci relacji, rodziny, wioski, wsparcia, żywej kultury – zdani głównie na siebie tylko (i na internet), dużo łatwiej jest być słabym i podatnym na wszelkie ideologie i sposoby życia, nawet te najbardziej niszczące nas i życie (zwłaszcza te, które reklamują siebie jako najwyższe stadium człowieczeństwa).
Co jeśli samowystarczalność (w sensie -pozornym- braku potrzeby funkcjonowania w sieci relacji ze światem natury, ludzi, Przodków, itd.) jest łamaniem prawa wzajemności oraz wzajemnego karmienia się, brania i dawania, podtrzymywania życia? Co jeśli, to jest występowanie przeciw Sieci Życia?
Wtedy, gdy „ja sam, całkiem po swojemu, nie potrzebuję ciebie”, wciąż jestem w sieci relacji, ale przestaję ją zasilać i blokuje możliwość bycia przez nią zasilanym.
Powiem Ci jedno – dwa razy w życiu doświadczyłem bycia częścią żywej, działającej, skupionej wokół miejsca sieci ludzkiej i naturalnej i były to doświadczenia w czołówce najpiękniejszych i najważniejszych doświadczeń życia. Podobnie wyjście z tej sieci, były doświadczeniami w czołówce najboleśniejszych.
I tak, kurde, mimo ciemności wokół, wierzę mocno, że możemy tworzyć piękniejszy świat w swoich sieciach relacyjnych!
Jak możemy odnawiać zerwane więzi?
Jak możemy nie zamykając oczy i serca na biedę naszych czasów, odtwarzać i tworzyć nowe połączenia?
Nakarm Zmarłych swoim jakościowym wspomnieniem, wdzięcznością, rytuałem i niech Oni karmią i odżywiają Ciebie.
Być może odkryjesz, tak ja to robię od niedawna, że świat tych, którzy byli przed Tobą, był czymś bardzo innym od tego, niż myślisz.
Są ludzie, miejsca, którzy zdmuchują kurz z ksiąg mądrości naszych przodków i zgłębiają je i dzielą się tym, co znaleźli. Takimi ludźmi są np. Witek i Dominika, którzy poprowadzą zaduszki w Droszkowie, na których mam plan być.
Życzę Ci uczucia bycia żywą częścią relacyjnej sieci Życia!
0 komentarzy do “KORZENIE, PAMIĘĆ, SIEĆ ŻYCIA I NASI ZMARLI”