O Miłości.
—
Dzielę się Diamentem, który razem z innymi mężczyznami odkryłem doświadczalnie podczas wrześniowego Męskiego Obozu dla zaawansowanych.
Jestem przekonany, że jeśli wprowadzisz w swoje codzienne życie to, co jest tutaj napisane, Twoje życie zmieni się.
—
—
Miałeś kiedyś tak, że w jednej chwili całe Twoje jestestwo jest wypełnione miłością do kogoś, a następnego dnia, albo nawet kilka chwil później już nie czujesz tej miłości?
Ona coś powiedziała, coś zrobiła. I Ty też. Coś się nie skleiło. Być może nie sklejało się bardzo długo.
Scenariuszy jest wiele.
Szczegółów jest tyle, ile jest relacji.
Rezultat zwykle jest podobny – naprzeciw siebie masz raczej wroga niż osobę, którą kochasz. Albo nawet gorzej – obcą osobę.
Jeśli trwa to wystarczająco długo, wielu z nas zadaje sobie wtedy pytanie: czy ja naprawdę ją kocham?
A może jednak nie kocham?
—
—
Mam dla Ciebie eksperyment. Przyjmij założenie i całkowicie mu zaufaj, że:
Kochasz.
Kochałeś.
I prawdopodobnie zawsze będziesz kochać.
.
(Natomiast to, czy chcesz i wybierasz być z tą lub inną osobą, to zupełnie inna sprawa…
I tylko Ty to wiesz.)
.
Założenie jest takie:
Jeśli doświadczałeś z kimś bliskim (np. z partnerką, żoną , własnym dzieckiem lub czyimś, przyjacielem, rodzicem) wielu autentycznych momentów bliskości, połączenia, intymności – autentycznego przepływu miłości – nie ma możliwości, żebyś tę osobę (istotę) przestał kochać.
Czemu?
Bo nigdy nie przestałem kochać ani jednej osoby i istoty, którą pokochałem. Nie poznałem też osoby, która by przestała.
Widziałem setki osób, które – gdy w wystarczająco bezpiecznych warunkach mogły zdjąć obronne maski obojętności, chciwości, egoizmu, narcyzmu, pogardy, przemocy i auto-przemocy, nienawiści – pod spodem był ból zranionej miłości. I gdy przechodzili przez niego w procesie uzdrowienia, miłość wracała razem z miękkim ciałem. Czasem stawali się dosłownie fontannami miłości (nawet jeśli choć na chwilę).
Poznałem jeszcze więcej osób, które zranione (realnie lub nie), odcinały w sobie do niej dostęp.
Oj, większość z nas.
Ale to nie znaczy, że kiedykolwiek przestaliśmy kochać. To nie znaczy, że Miłość zniknęła.
To znaczy tylko tyle, że przestaliśmy Miłość świadomie czuć.
–
Bo
MIŁOŚĆ JEST ZAWSZE. (I WSZĘDZIE)
–
Jest nawet pod najpaskudniejszą i najciemniejszą manifestacją cienia. Jak podziemna rzeka, która płynie nawet na pustyni, czy pod jeziorem lawy.
Choć możemy nie czuć jej świadomie , Ona jest tam.
Więc:
To nie jest pytanie, czy kocham.
Pytanie brzmi – co blokuje mnie przed czuciem miłości?
I dlaczego wybieram wierzyć, że jej teraz, z tą osobą nie ma?
—
Czemu ktoś miałby to zrobić?
Zanegować Miłość – dom i serce swojego związku z drugą osobą? Odciąć przepływ tego, co przynosi świętość i sens, ale też tego, co w ogóle sprawiło, że są, byli ze sobą, a być może nawet spłodzili i wychowywali dzieci, albo wspólne projekty dla dobra świata?
Kilka przykładów dobrych powodów:
Łatwiej jest nam znosić ból tego, co ta osoba robi nam i tego, co my robimy jej. Łatwiej jest schować swoje uczucia – najpierw przed sobą , potem przed innymi – i udawać, że wszystko jest OK, że to wszystko jego wina, albo że mnie nie obchodzi, że w dupie mam, itp. Bo przecież osoba, której nie kochamy nie jest w stanie zranić nas tak bardzo.
Łatwiej jest czuć agresję, gniew lub obojętność niż te trudniejsze uczucia – smutek, rozpacz, ból, strach, lęk, bezsilność, itd. Oraz komunikować o nich i odsłaniać miękkie i wrażliwe części siebie.
Dużo łatwiej odejść od kogoś, kogo się nie kocha. Czasem to może uratować komuś życie, jeśli jest w przemocowej relacji. Jednocześnie dla większości z nas to oznacza, że nie musimy wtedy zaglądać w swoje serce, żeby poczuć, co tak naprawdę się stało, że przestaliśmy czuć miłość, do osoby, którą kochamy.
Też dlatego, że przez życiowe doświadczenia tak trudno czasem nam uwierzyć, że możemy kochać i że zasługujemy na miłość.
Bo Miłość jest jak skondensowany strumień ognistego światła, która oczyszcza nas z tego, co miłością nie jest. Gdy jej światło zaczyna płynąć, najpierw widać i czuć nasze blokady przed nią. To może nie być łatwe ani przyjemne.
—
CZY TO WSZYSTKO PRAWDA?
Nie wiem.
Wiem, że zbudowanie swojego życia na decyzji, że „Miłość jest zawsze” tworzy REALNIE inne rezultaty w życiu relacyjnym.
Tak, decyzji. Wcześniej być może wybierałeś nieświadomie tworzyć historię, że miłości nie ma tu, teraz, z tą osobą.
Więc możesz teraz świadomie wybrać, że budujesz i tworzysz fundament z założenia, że Miłość jest zawsze.
Teraz też. I za chwilę też. I z tą osobą też.
Nawet jeśli teraz jej nie czujesz, nie widzisz, nie słyszysz.
Nawet jeśli nie chcesz z nim być lub nie umiesz i nie wiesz jak, nie rozumiecie się, itp.
Nawet jeśli nie wiesz, czy to w ogóle jest prawda.
Możesz zdecydować, że ufasz, że pod „trzaskami” waszych strategii przetrwania, pod ranami, które sobie zadajecie i sprzeczkami umysłów, jest Miłość. I zawsze była.
Wtedy, gdy znów przychodzi wątpliwość:
Czy ja kocham? A może nie kocham?
Odpowiedź jest tylko jedna:
KOCHAM!
Koniec dyskusji.
Pozostaje jedynie pytanie: co potrzebuję zrobić, aby przywrócić połączenie z Miłością między nami.
Lub po prostu: czy mimo tego, że kocham, czy ja chcę spędzać życie z tą osobą?
Albo odpoczywać w tej pewności (lub starać się to robić) i czekać aż burza minie i znów wyjdzie słońce.
—
Każdy z nas ma nieuzdrowione rany. Każdy z nas rani, mniej lub bardziej.
Żadna tajemnica.
Czasem chcemy czegoś innego, czasem nasze drogi po prostu się rozchodzą. Z tryliarda powodów.
I nierzadko to jest najlepsze, co możemy dla siebie zrobić.
Natomiast od dziś możesz, jeśli chcesz, skreślić z listy powodów „brak miłości”.
Z innymi powodami można pracować.
—
„Związki nie umierają z braku miłości. Związki umierają z braku intymności” – Clinton Callahan.
—
BONUS:
Rozszerz ten schemat o Miłość o swoich bliskich, dalszych, cały świat. Oraz… siebie.
—
Co czujesz po przeczytaniu tego tekstu?
Jak doświadczasz tego tematu?
—
Zapraszam na warsztaty,
sesje indywidualne
oraz sesje dla par.
0 komentarzy do “Kocham czy nie kocham?”