—

Rok temu czytałem „Sapiens” Harariego. Potężna książka zmieniająca perspektywę na historię ludzkości. Ogrom rzeczy mnie tam poruszał, na dobre i złe.
Jedną z tych rzeczy był fakt, że odniosłem silne wrażenie (nie pamiętam już słów), że Harari przedstawiał historię ludzkości jako konsekwencję przypadkowych wyborów, ślepego losu, a wiarę poszczególnych kultur w różne rzeczy (np. Bóstwa i wyższe energie, i wiele innych) jako brak wiedzy o tym, jak jest naprawdę (czyli np. o całej masie rzeczy, które dziś wiemy na pewno dzięki nauce).
Pamiętam, że czytałem to, i mimo ogromnego podziwu, który czułem (i czuję) dla jego pracy, myślałem:
„Co Ty mi tu, koleś, wciskasz? Mam na plecach dowód, że Życie nie jest przypadkiem, a Wielką Tajemnicą!”
Skąd ta pewność we mnie? I co właściwie mam na plecach?
Po pierwsze nie mam pewności.
A na plecach mam tatuaż.
Sam kształt i treść tatuażu nie jest dla mnie w tej chwili ważna i nie to jest dowodem – dowód to historia tego tatuażu.
„BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY TAŃCZĄ W DESZCZU, ALBOWIEM ON OBMYJE ICH Z RUTYNY”
rok 2008
Mam 19 lat i chcę mieć tatuaż na plecach. Żeby był duży i żebym dobrze w nim wyglądał i żeby dziewczyny się za mną oglądały. Ale też, żeby przedstawiał coś mądrego. Niedawno skończyłem liceum, mieszkam na stancji w Olsztynie i zamiast chodzić na zajęcia na uczelni, pracuję w Olsztyńskich Zakładach Graficznych, żeby zarobić na tatuaż i wycieczkę w Bieszczady. Raz na jakiś czas spotykam się z dwoma starszymi rodzonymi braćmi spotykamy się na strychu domu rodzinnego. Mówię im o pragnieniu tatuażu. Jeden z moich braci (Piotrek Włóczykij) rok temu był koło Legnicy na „Slot Art Festiwalu” (który nota bene z Bogiem ma wspólne to i owo!) i wrócił z ulotką, na którym było napisane hasło festiwalu. Brzmiało ono:
„Błogosławieni, którzy tańczą w Deszczu, albowiem on obmyje ich z rutyny”.
Mój drugi brat, Konrad Szot, zabrał wtedy ulotkę, bo tak bardzo mu się hasło spodobało i chodził z nią w portfelu przez rok i teraz ją wyciąga. Podoba mi się bardzo i hasło (mądrze brzmi!) i aspekt połączenia z moimi dwoma braćmi (bo choć może nie powiem im wprost, to ich przecież bardzo kocham!). Więc biorę i kilka miesięcy później mam te słowa wytatuowane na plecach (przez Dana En En dziękuję!)
2015
Od roku stawiam pierwsze kroki na ścieżce pracy ze sobą i odkrywania kim jestem pod maskami, które stworzyłem na potrzeby przetrwania. Mój brat Piotrek jest już całkiem nieźle rozpoznawanym tatużystą. Dorabia mi otoczenie napisu i kształt tatuażu w jakim jest on teraz.
2018
Brat Piotrek bierze ślub z Sabina Feliz w czas przesilenia letniego pod Bielsko-Białą. Świadkami na ich ślubie są mój brat Konrad oraz Ewa Wolf, przyjaciółka rodziny.
Jest gorąco, pomagam w przygotowaniach bez koszulki. Podchodzi do mnie Ewa i pyta, co mam napisane na plecach. Mówię. Ona zastyga.
– Przecież to są słowa mojego wiersza… – mówi.
2005?
Ewa studiuje i mieszka we Wrocławiu (oryginalnie jest spod Bielska-Białej) teologię. Robi wieczór poetycki ze swoją poezją, na który przychodzi jeden z założycieli Slot Art Festival Tak bardzo podoba mu się wersy wiersza, że robi z nich hasło festiwalu.
Wersy te: „Błogosławieni, którzy tańczą w deszczu, albowiem on obmyje ich z rutyny” – (cały wiersz Ewy przeczytasz w komentarzu)
2025
Piszę te słowa dzień po przesileniu letnim pod Bielsko-Białą (niemal dokładnie 7 lat od kiedy Ewa odkryła słowa swojego wiersza na moich plecach).
Od kilku dni jestem mocno poruszony burzliwą dyskusją w internecie, która otworzyła się po pobycie Gabora Mate w Polsce. W moim odczuciu w swoim sednie o uzdrawianiu, o tym, co jest prawdziwe, a co nie i czy uzdrawianie może się realnie zadziewać poza kontekstem zachodniej nauki, czy nie. Wiele uczuć, wiele myśli we mnie, też dużo tych podważających. Między czasie totalnie zapomniałem o tym, co mam na plecach (jak i często zapominam).
Spotkaliśmy się nad jeziorem. Ewa opowiada historię tatuażu swoim dzieciom.
I przypominam sobie.
—
Kilka miesięcy wcześniej opowiadałem historię tatuażu bliskiemu mężczyźnie, który nie wierzy w żadne siły wyższe, boskie, itp. – wierzy tylko w to, co naukowe i racjonalne. Opowiadałem będąc przekonany, że to dobitny dowód na to, że istnieją Siły Wyższe, kończąc wszystko pytaniem:
„No i jak to wytłumaczyć? Jak to wytłumaczysz nauką?”.
On wzruszył ramionami i powiedział:
– Normalnie. Mieści w marginesie prawdopodobieństwa. Przypadek.
No więc tak.
Wierzę, że każdy wierzy w to, co wybiera wierzyć. I każdy (niezależnie ile ma certyfikatów) znajdzie swoje dowody na to.
Wierzę też, że czasami bardziej prawdziwe i realne są te historie i opowieści, które niekoniecznie zgadzają się z twardymi faktami.
Ciekaw jestem jakie Ty masz wytłumaczenie na tę historię.
2025
Przez te wszystkie lata nadaję mojemu tatuażowi różne znaczenia (jedno z nich opisałem w tekście – w komentarzu – tam też znajdziesz cały tekst wiersza – bardzo warto przeczytać!).
Czasy są trudne. Świat się zmienia, transformuje, konflikty i polaryzacje narastają (na zewnątrz i wewnątrz). Nie wiemy, dokąd to prowadzi. Nie sądzę, żeby miało być łatwiej. Wiele wskazuje, że trwa trzecia wojna światowa.
Ostatnio historia mojego tatuażu przywołuje mi na myśl scenę z pierwszej części Władcy Pierścieni, gdy Drużyna jest w Morii i czeka na rozdrożu, aż Gandalf przypomni sobie, którędy iść. Rozmawia wtedy z Frodo i ten mówi: „Chciałbym żeby pierścień (Jedyny Pierścień Władzy) do mnie nie trafił. Chciałbym żeby nic z tego, co się dzieje, nie działo się naprawdę”. I Gandalf odpowiedział: „Tak jak każdy, kto żyje w tych czasach. Ale to nie jest dla nas do zdecydowania. Jedyne, co możemy zdecydować, to co zrobimy z czasem, który nam dano. Są w tym świecie inne Siły niż siły Zła. Pierścień, na przekór wszelkim szansom i zdrowemu rozsądkowi trafił do Bilba. Te Siły chciały aby trafił do Bilba. To znaczy też, że miał trafić do Ciebie. I to jest myśl napełniająca odwagą i mocą.”
Tak myślę teraz o moim tatuażu. Że są w tym świecie Siły dużo większe niż możemy przypuszczać i opisać, Siły inne od sił Zła, czy ślepego losu.
I że one chciały, aby ten tatuaż, z tą historią, znalazł się na moich plecach.
I być może chciały, żebyś teraz o tym czytał/a (one, nie tylko algorytm facebooka. I może jedno z drugim się nie wyklucza?).
I to jest myśl napełniająca odwagą i mocą.
—
No i po prostu mam wytatuowane na plecach, że Życie to Wielka Tajemnica.
CAŁY TEKST WIERSZA EWY:
„Błogosławieni którzy ciągle marzą,
albowiem dostąpią spełnienia
i którzy pragną latać
albowiem już wkrótce otrzymają skrzydła
i ci którzy biegają po tęczy
albowiem ona jest pomostem miedzy nami a Nieskończonym
i ci którzy tańczą w deszczu
albowiem on obmyje ich z rutyny
i ci którzy słuchają serca
albowiem ono wystukuje prawdę
i ci którzy milczą
albowiem cisza opowie im bajkę o dobrej miłości
i ci którzy czekają
albowiem czas nauczy ich szacunku wobec każdej darowanej chwili
i ci którzy patrzą w gwiazdy
albowiem jedna właśnie dla nich przed upadkiem zaświeci najjaśniej
i ci którzy chodzą polnymi drogami
albowiem autostrady zabijają sumienie
i ci którzy Boga z dziecięcą ufnością trzymają za rękę
albowiem im nigdy nie wymknie się wiara tylnymi drzwiami serca”
fot. Przesilenie letnie 2025 i 2018
0 komentarzy do “ŻYCIE TO WIELKA TAJEMNICA I MAM NA TO DOWÓD NA SWOICH PLECACH!”